15.09.2010 r.
I kolejny dzień w szkole za mną... Nareszcie. Czemu ja nie mam szczęścia w życiu? Co we mnie jest takiego złego? Czym przewiniłam by teraz być tak traktowaną przez los? Pewnie zastanawiacie się co takiego mogło się wydarzyć, skoro jestem w tak podłym nastroju. Otóż w moje urodziny dostałam okropne prezenty. Jednak zacznijmy od początku...
Rano jak zwykle wstałam i poszłam do szkoły. Lubię swoje liceum i swoją klasę, jest zabawna i naprawdę dobrze dogaduję się z moimi rówieśnikami. I to nie o nich tu chodzi, chociaż, w pewnej mierze dzisiejszego dnia również oni dołożyli cegiełkę do mojego paskudnego nastroju. Jak już napisałam, wstałam i poszłam do szkoły, a pierwszy miałam angielski, na który chodzę z chłopakiem, który mi się podoba... Weszłam do szkoły, kilka osób złożyło mi życzenia, a on ... po prostu stał i się patrzył, nie podszedł, nie złożył życzeń, tylko tak tępo się na mnie gapił. Na początku pomyślałam sobie, że może po prostu nie ma odwagi do mnie podejść albo coś w tym stylu, jednak jak wkrótce miałam się dowiedzieć, to wcale nie było tego powodem.
Maciek jak już wspomniałam ma ze mną angielski. Początkowo było to dla mnie wspaniałe i cudowne, cieszyłam się z tego, ale obecnie nie jest już tak fajnie. Na każdej lekcji tego języka obcego on siedzi z Anką i ciągle z nią gada, ale dla mnie to jest bardziej flirt niż rozmowa. I codziennie muszę to widzieć, no może nie codziennie, ale cztery razy w tygodniu, bo tyle właśnie mam godzin angielskiego w tygodniu. Na początku pomyślałam, że po prostu są przyjaciółmi czy coś w tym stylu, ale nie. Ostatnio odprowadził ją do domu, a miał nie po drodze. Więc po co fatygowałby się na koniec miasta z jakąś koleżanką z klasy? Pewnie! To przecież dziewczyna, która wpadła mu w oko, tylko szkoda, że tą dziewczyną nie jestem ja...
Na lekcji angielskiego kilka osób złożyło mi życzenia, zaśpiewali "Happy Birthday" i lekcja potoczyła się swoim torem, a ja mając pustkę w sercu patrzyłam jak "mój" chłopak flirtuje z inną dziewczyną. Oczywiście, że nie byłam za brzydka, ale też nie piękna, a taka właśnie chciałabym być. Jednak taka się urodziłam i taka muszę być.
Po lekcji Kaśka do mnie podbiegła i złożyła życzenia. Jest ona moją najlepszą przyjaciółką, mam ich kilka, ale ona z nich wszystkich jest najlepsza, zawsze doradzi co trzeba i pomoże, jeśli mam jakiś problem. Dzisiaj nie było inaczej. Zlożyła te życzenia, ale również zauważyła moją minę i od razu się domyśliła o co chodzi. Ona jako jedyna była wtajemniczona we wszystkie historie o chłopcach, którzy mi się podobali. I ona potrafiła zawsze obiektywnie stwierdzić co mam robić. I dzisiaj też mi coś poradziła: żebym sobie darowała Maćka, bo z tego niestety nic nie będzie. A skoro ma to się zakończyć moim cierpieniem, to najlepiej jak najszybciej dać sobie z tym wszystkim spokój. Tak też postanowiłam zrobić.
Przez resztę dnia nie zwracałam uwagi na Maćka, ale niestety pech chciał, że to nie jedyny chłopak w szkole, z którym wiążą się jakieś moje sprawy sercowe... Skoro dzisiaj środa to Daniel wraca razem ze mną do domu. To znaczy, nie wraca ze mną, ale idziemy w tym samym kierunku, tylko zwykle jest tak, że idę za nim albo przed nim. A idąc za nim widzę go, a to nie jest dla mnie przyjemne zważając na to, że kiedyś mnie odtrącił. Nie wiem kompletnie o co mu chodzi. Kiedyś napisałam do niego SMSa, ale kiedy on dowiedział się kto pisze, urwał kontakt. Potem zaczął dziwnie się na mnie patrzeć, jakbym mu się podobała, zresztą zawsze tak się gapił. Tylko teraz jest to bardziej widoczne. Na pewno patrzy się na mnie, dlatego że dziwi się jak taka brzydka dziewczyna mogła się odważyć, żeby do niego napisać.
Z drugiej strony, bardzo dziwne jest to, że zawsze zakochuję się w blondynach ... Nigdy jeszcze nie spodobał mi się tak bym za nim wariowała, jakiś brunet. Zawsze jest to blondyn i zawsze łamie mi serce... Tak samo jest z Maćkiem i Danielem i... Marcinem. Z tym ostatnim chodzę do klasy, ale jeszcze nie zdążyłam się w nim zbytnio zakochać, więc może jeszcze jestem do uratowania ;)
Wracając do Daniela, szedł jak zwykle ze mną do domu i tym razem ja szłam za nim. Nagle podbiegła do niego Natalia B. i pocałowała go w policzek, a on ją przytulił, po czym odwrócił się do mnie i jakimś smutnym wzrokiem na mnie spojrzał. A może mi się tylko zdawało? Pewnie tak. Tak więc, kolejne przykre wydarzenie na moje urodziny. Można być zdołowaną.
Na szczęście moje przyjaciółki i kilku kolegów wyciągnęło mnie na imprezę, jak się okazało zorganizowaną specjalnie dla mnie, na moje urodziny. Bardzo mnie to ucieszyło, ale nic nie pomogło mojemu sercu, które było rozdarte.
Bawiłam się na tej wspaniałej imprezie, byłam radosna, ale tylko z zewnątrz. W środku byłam smutna i chciało mi się płakać i krzyczeć, jednak póki byłam w pomieszczeniu pełnym ludzi, musiałam się z tym wstrzymać. Jednak, gdy tylko wróciłam do domu, wzięłam prysznic i rzuciłam się na łóżko, gdzie płakałam, płakałam i płakałam, aż w końcu sen ukoił moje cierpienie...
sobota, 9 października 2010
Witaj na moim blogu!
W pierwszej notce dzisiaj (będzie jeszcze kolejna, tym razem już konkretna) chciałabym napisać po co założyłam tego bloga. Przede wszystkim chciałam podzielić się swoją twórczością, mniej lub bardziej interesującą. Pisaniem zajmuję się praktycznie od dziecka. Zawsze lubiłam czytać i coś swojego tworzyłam. To były jakieś opowiadania, nic specjalnego. Ale ostatnio pomyślałam o tym, by założyć bloga właśnie z takimi opowiadaniami, tylko w trochę innej formie. Zwykle pisałam krótkie opowieści, jednak zainspirowana "Zwierzeniami Georgii Nicholson" postanowiłam stworzyć własne "Zwierzenia". Będą one opowiadały losy Wiktorii. 16 - letniej nastolatki, która jak każda inna w jej wieku marzy o pierwszej miłości, ma problemy, a także musi chodzić do szkoły i się uczyć.
Już na wstępie chciałabym zaznaczyć, że sama wymyśliłam tą historię. Nie są to też wydarzenia opisywane na podstawie moich przeżyć, chociaż one też czasem mnie inspirują. Historia ta będzie pisana w formie pamiętnika, którego autorką jest wyżej wymieniona Wiktoria.
Mam nadzieję, że nie skrytykujecie całkowicie moich opowiadań i choć trochę przypadną Wam one do gustu.
Miłego czytania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)